Nagle okazuje się, że ludzie są lubiani, zintegrowali się z załogą, a ich życie - po znalezieniu pracy - zupełnie się odmieniło
- Obchodzimy właśnie rok walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym, a trzy miliony ludzi w Polsce żyje w ubóstwie - dzwoni do redakcji pan Władysław z powiatu inowrocławskiego. - Wydaje się pieniądze na jadłodajnie dla ubogich, a ja, 60-latek z częściową niepełnosprawnością dostaję 444 złotych zasiłku stałego. To żadna pomoc. Trzeba zapłacić za prąd, za leki. Zostaje 200 złotych. Jak za tyle godnie przeżyć?
O to samo mogłoby zapytać wielu naszych Czytelników.
Dlatego - w ramach unijnego projektu "Dojrzałość procentuje" - organizowaliśmy dyżury eksperckie, na które zaprosiliśmy m.in. Andrzeja Jankowskiego, dyrektora Centrum Integracji Społecznej im. Jacka Kuronia w Bydgoszczy.
- Nie zastępujemy ani urzędu pracy, ani pomocy społecznej - tłumaczy gość "Pomorskiej". - Nasza placówka jest dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, tj. dla bezdomnych, bezrobotnych, po leczeniu odwykowym i niepełnosprawnych. Czyli dla ludzi, którym najtrudniej odnaleźć się na rynku pracy.
Dla nich przygotowują już trzynastą edycję programu zatrudnienia socjalnego. Przez pierwszy miesiąc kilkunastoosobowa grupa przychodzi na zajęcia, podczas których ludzie są motywowani do podjęcia pracy. Siadają do komputerów - czasem po raz pierwszy w życiu - i uczą się np. pisania i wysyłania swoich CV, gdyż pracodawcy teraz najczęściej chcą je otrzymywać w takiej formie. Biorą także udział w warsztatach motywacyjnych i aktywizujących, mają zajęcia z orientacji zawodowej i przedsiębiorczości. Jest także czas na kino, teatr i muzeum oraz na poprzyglądanie się sobie i przepracowanie własnych problemów.
Centrum pomaga w znalezieniu pracy poprzez wcześniejszy staż. Przez sześć miesięcy trzy razy w tygodniu, osoby z programu przyuczają się do zawodu i muszą stawiać się w konkretnym zakładzie. Jeśli przez pół roku dadzą radę i pokażą, że mimo dojrzałego wieku lub niepełnosprawności wywiązują się ze swoich obowiązków, to zostają zatrudnione w tych firmach.
Uczciwa umowa
- Powtarzam, że wystarczy chcieć - uśmiecha się Andrzej Jankowski. - Proponujemy czytelny układ: my gwarantujemy pracę, a uczestnik programu swoje zaangażowanie i pracowitość. Uczciwa umowa: dostajesz pieniądze, ale nie na zasadzie zasiłku z pomocy społecznej, tylko jest to wynagrodzenie za konkretną pracę. Wtedy pojawia się świadomość, że praca jest wartością dla każdego z nas. To ja, uczestnik programu decyduję, jak wygląda moje życie. Zarabiam, a nie wyciągam ręki po pomoc. Nasz program jest skuteczny w 60-70 procentach.
Kto nie chce pracy?
Dyrektor Jankowski podkreśla, że czasami ludzie tylko deklarują, że szukają pracy, ale tak naprawdę nie czynią nic, by ją zdobyć. Podaje przykład 30-latka, niezainteresowanego pracą w żadnym z trzech zakładów, które mu proponowano na stażu. Jeśli trwa wieczny "koncert życzeń", a nie ma chęci, to ktoś taki skreślany jest z programu.
- To przykład, że dziedziczymy już korzystanie z pomocy społecznej z pokolenia na pokolenie - dodaje dyrektor CIS. - Ktoś taki zapewne nigdy w życiu nie pracował i nadal nie zamierza tego robić. A wiele osób nie narzeka, że jest "za stara" czy "za młoda", czy to samotna matka z dziećmi czy osoba po szkole specjalnej. Wystarczy chcieć i takie osoby mogą znaleźć pracę! Później często słyszę od pracodawców: czemu oni nie mogli znaleźć pracy? Są przecież pracowici, świetni w tym, co robią. Dostali swoją szansę i w pełni ją wykorzystali.
Dyrektor Centrum Integracji Społecznej podaje przykład młodego człowieka z problemami, który mógłby co miesiąc odbierać zasiłek stały, ale wybrał pracę. Z racji tego, że kocha zwierzęta, CIS znalazł mu pracę w stadninie. Inny człowiek - także z problemami zdrowotnymi - przez lata leżał na kanapie z pilotem w dłoni, a znaleźli mu zatrudnienie przy dozorze i monitoringu. Zarabia prawie tysiąc złotych, jest wśród ludzi.
Jest zadowolony. I następni, którzy mimo dojrzałego wieku, pracują np. na parkingach lub panie pilnujące na przejściach dla pieszych bezpieczeństwa dzieci.
Oni wszyscy udowadniają, że nie ma pojęcia "za stary". Chcą pracować. Chciało im się chcieć. Nagle okazuje się, że ludzie są lubiani, zintegrowali się z załogą, a ich życie - po znalezieniu pracy - zupełnie się odmieniło.
PS. Panu Władysławowi z powiatu inowrocławskiego dyrektor Jankowski radził udział w ich programie. Zarobiłby więcej niż 444 zł zasiłku stałego.
Roman Laudański
roman.laudanski@pomorska.pl
komentarze (0) autor: Roman Laudański, data: 2010.03.18  |  Andrzej Jankowski, dyrektor Centrum Integracji Społecznej im. Jacka Kuronia w Bydgoszczy. |
|
< wstecz |