Wypalenie zawodowe może dotknąć każdego. Nie tylko pracoholików
Rozmowa z Markiem Goszką szkoleniowcem i prezesem Business Training Group w Toruniu.
- Co to znaczy być wypalonym zawodowo? Czy tylko tyle, że nie chce nam się wstać rano i pójść do pracy?
- Właśnie o tym objawie wspominano najczęściej, gdy zaczęto mówić o wypaleniu zawodowym. W 1974 roku Herbert Freudenberger, amerykański psycholog i psychoterapeuta stwierdził, że coraz trudniej wykonywać mu zawód, który był jego pasją i życiową misją. Był coraz bardziej zmęczony pracą. Zauważył, że podobnie jak on, czują się niektórzy nauczyciele, pielęgniarki, pracownicy socjalni, lekarze oraz menedżerowie i przedsiębiorcy. Czyli wszyscy ci, którzy muszą być w pracy kreatywni, robić coś dla innych, więcej dawać niż brać.
W większości przypadków wspomniane zawody były i są bardzo nisko opłacane. Dodatkowo wyniki pracy tych fachowców trudno jest zmierzyć. Nie zawsze daje się zauważyć trwałe sukcesy, więc postępuje proces wypalenia, spadku energii i motywacji. Wypalenie zawodowe to wyczerpanie fizyczne i psychiczne, obniżenie lub utrata więzi z innymi ludźmi i niska samoocena.
- Czy tylko psychologów, nauczycieli lub menedżerów może dotknąć wypalenie zawodowe?
- Nie. Od lat 70. świat bardzo przyspieszył. Dziś chcemy mieć jak najwięcej i to bardzo szybko. Dlatego spędzamy w pracy sporo czasu, walczymy o awans i staramy się o podwyżkę. Zapominamy przy tym, że przez cały czas nie możemy pracować na najwyższych obrotach. Każdy może wypalić się zawodowo. Nie ma znaczenia ile ma lat, jak długo pracuje, czy jest dyrektorem dużej firmy lub sprzedawcą w sklepie spożywczym. Nie jest to tylko przypadłość pracoholików.
- Kto najczęściej wypala się w pracy?
- Jest kilka grup zawodowych. Wśród nich są między innymi menedżerowie oraz przedstawiciele handlowi firm spożywczych, farmaceutycznych i ubezpieczeniowych, czyli przedsiębiorstw nastawionych na wyniki. Takie osoby mają narzucone plany, które muszą wykonać. Nawet, gdy wiedzą, że nie są w stanie.
Dość często wypalenie zawodowe dotyka również menedżerów średniego szczebla, czyli kierowników, mistrzów i brygadzistów. Są to pośrednicy między osobami zarządzającymi firmą a załogą. Nawet jeśli wewnętrznie nie zgadzają się z decyzjami szefostwa, to muszą przekazać je podwładnym i jeszcze wymagać od nich wykonania zleconych zadań.
- Kiedy najczęściej się wypalamy?
- Gdy przykładowo mamy autorytarnego szefa. Jego nakazowy sposób kontaktowania się z podwładnymi wcale nie sprawia, że pracujemy szybciej i lepiej. Nieustanna presja powoduje, że szybko tracimy zapał, jesteśmy coraz bardziej zmęczeni i zestresowani.
- Skoro autorytaryzm nie sprawdza się w pracy, dlaczego nie którzy szefowie z niego nie zrezygnują?
- Często wynika to z nieświadomości. Szefowie nie zdają sobie sprawy, co tracą, gdy rządzą twardą ręką. Ostatnio do mojej firmy zgłosił się menedżer. Zajmował dyrektorskie stanowisko, miał długoletnie doświadczenie. Odnosił w pracy sukcesy. Zapisał się na szkolenie na temat radzenia sobie ze stresem. Dwa dni przed rozpoczęciem zajęć zadzwonił i zrezygnował z kursu. Zapytałem go dlaczego. Powiedział, że według jego szefa, jeśli pracownik jest zestresowany, to powinien się zwolnić. Bo w firmie takie osoby nie są potrzebne!
- Czy tylko z powodu zachowania przełożonych możemy wypalić się zawodowo?
- Nie. Przyczyn może być bardzo dużo, ale proces jest podobny. Jest kilka etapów wypalenia zawodowego. Kiedy zaczynamy pracę w nowym miejscu, jesteśmy zaangażowani. Chcemy uczyć się nowych rzeczy, mamy mnóstwo zapału i pomysłów. Ten pierwszy okres nazywany jest przez naukowców "miesiącem miodowym" i może trwać od kilku miesięcy nawet do kilku lat. Potem pojawia się "przebudzenie". Jeszcze pamiętamy o tym, co było dobre, ale coraz częściej dostrzegamy minusy. Widzimy między innymi, że szef nie zawsze jest wobec nas w porządku, koledzy nie są tacy mili, a nasza praca tak ciekawa jak byśmy chcieli. Następnie wchodzimy w "okres szorstkości". Zaczynamy gorzej wykonywać swoje obowiązki. Przestajemy panować nad emocjami. Stajemy się szorstcy, nerwowi, osamotnieni i zirytowani. Mamy negatywne nastawienie do pracy, do innych osób i do życia. A co najgorsze coraz bardziej zaczyna cierpieć nasza rodzina.
Nasilają się też objawy fizyczne - zaburzenia snu, brak energii, wyczerpanie. Niektórzy sięgają po narkotyki, inni nadużywają alkoholu lub palą bardzo dużo papierosów. To ma ich odstresować, ale na dłuższą metę tylko pogarsza sytuację. W końcu następuje etap "pełnego wypalenia zawodowego". Frustracja, depresja i odczuwanie kompletnej pustki. Pojawiają się myśli i próby samobójcze.
- Skoro ktoś tak źle czuje się w pracy, to może powinien z niej zrezygnować?
- Aby wyjść z wypalenia zawodowego, trzeba dalej pracować, ale zwolnić tempo - radzi Marek Goszkapracy, dlaczego jej nie zmieni?
- Bo w takim stanie ma zaniżoną samoocenę i obawia się, że nie da sobie rady. Gdy ktoś w dodatku ma ponad 50 lat, sądzi że nikt nie potrzebuje pracownika w jego wieku. Choć te osoby mylnie postrzegają swoją sytuację, to w jednym mają rację. Nagłe rzucenie pracy nie jest dobrym rozwiązaniem. Może się bowiem okazać, że dopiero po kilku miesiącach uda im się gdzieś zatrudnić. Do tego czasu ich stan psychiczny znacznie się pogorszy.
- Jak więc wyjść z wypalenia zawodowego?
- Jest takie powiedzenie: "Jeżeli nic się nie zmieni, to nic się nie zmieni!". Trzeba dalej pracować, ale zwolnić tempo, uporządkować co się da, szukać nowych rozwiązań. Można zapisać się na szkolenie i zdobyć nowe kwalifikacje w swoim lub innym zawodzie. Albo podczas innego kursu nauczyć się, jak radzić sobie ze stresem, być asertywnym oraz poznać swoją inteligencję emocjonalną, czyli umiejętność poradzenia sobie z emocjami. Jednocześnie można szukać nowej pracy. Czytając ogłoszenia nie powinno się patrzeć tylko na proponowane zarobki, ale też na atmosferę, jaka panuje w firmie.
Negatywne myślenie nie pomaga. Szczególnie 50-latkowie często sądzą i - co gorsze - mówią podczas rozmowy kwalifikacyjnej, że niewiele potrafią. To nigdy nie jest prawda. Każdy jest w czymś dobry. Tym bardziej że dla pracodawcy ważne są nie tylko umiejętności, ale i charakter potencjalnego pracownika. Jeśli ktoś był w poprzedniej firmie szanowany, wiele osób na nim polegało, koledzy i koleżanki często prosili go o radę, to również o tym fakcie powinien powiedzieć podczas rozmowy o pracę.
- Czy osobom wypalonym zawodowo mogą pomóc psychologowie lub psychoterapeuci?
- Oczywiście. Tylko że do specjalistów powinni zgłosić się ci, którzy są w najcięższym stanie. Pozostali mogą spróbować sami sobie pomóc. Niech zaczną od najprostszych rzeczy. Postarają się dużo zmieniać w swoim życiu. Najpierw mogą być to drobne rzeczy - takie jak ustawienie nowej tapety na monitorze komputera, zrobienie porządku na biurku, przeczytanie jednej książki w miesiącu. Czyli zmienienie swoich zachowań i nawyków. Muszą jednak być w tym konsekwentni.
Powinni też zaplanować sobie czas. Określić, ile godzin dziennie poświęcają na pracę, a ile dla rodziny i znajomych. Znaleźć wolne chwile na pasje i hobby - nieważne czy jest to koszenie trawy, łowienie ryb lub malowanie obrazów. Istotne jest, aby mieć choć kilka godzin w tygodniu zupełnie dla siebie.
- Jak możemy pomóc znajomym, jeśli widzimy, że są wypaleni zawodowo?
- Na pewno nie mówmy im: "Wszystko będzie dobrze" lub "Nie ma się czym martwić". To nigdy nie pomaga.
Nauczmy się słuchać, zapytajmy: "Co się dzieje?, "Jak mogę Ci pomóc?". Już grecki filozof Epiktet powiedział: "Człowiek ma dwoje uszu i jeden język, po to aby dwa razy więcej słuchać, niż mówić" . Czasami wystarczy kogoś wysłuchać, aby poczuł się on lepiej. Dobrze działa wskazanie takiej osobie jej zalet i tego, w czym jest dobra. Ona może zupełnie nie zdawać sobie sprawy, że jest przez kogoś doceniana. I proszę mi wierzyć, to najlepsza terapia.
Rozmawiała Agnieszka Wirkus
agnieszka.wirkus@pomorska.pl
tel. 52 32 63 182
- Aby wyjść z wypalenia zawodowego, trzeba dalej pracować, ale zwolnić tempo - radzi Marek Goszka
komentarze (0) autor: Agnieszka Wirkus, data: 2010.03.27  |  - Aby wyjść z wypalenia zawodowego, trzeba dalej pracować, ale zwolnić tempo - radzi Marek Goszka. |
|
< wstecz |